Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MACIERZYŃSTWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MACIERZYŃSTWO. Pokaż wszystkie posty

sobota, lutego 05, 2022

CIUSZKI DLA DZIECI Z DRUGIEJ RĘKI

CIUSZKI DLA DZIECI Z DRUGIEJ RĘKI
Odkąd pamiętam, uwielbiałam buszowanie po secondhandach. Lubię to i lubię znajdywanie perełek ! Tak też właśnie powstał pomysł założenia firmy A&M gdzie wraz z siostrą sprzedajemy damskie ubrania z drugiej ręki w bardzo dobrej jakości. Obydwie kochamy to co robimy, a w życiu jest właśnie to ważne, żeby robić to, co się kocha! Jest to nasza praca, a zarazem pasja, która pochłania nas bez reszty. Wszystkie nasze produkty możecie znaleźć w sklepie :) 

Dzisiaj jednak chciałam Wam opowiedzieć historię związaną z ciuszkami dziecięcymi ! Jak wiemy, wszystko ostatnio drożeje jak szalone, a dzieci rosną i rosnąć będą :) ! Buszowanie po lumpeksach jest świetne w wielu aspektach. Nigdy nie wiesz, co możesz kupić. Najlepiej nie nastawiać się, że uda Ci się coś dostać. Wtedy łupy są dużo bogatsze. A rywalizacja o jakąś szmatkę to sytuacja, która zdarza się za każdym razem ! Ciuszki dla dzieci w większości kupuję używane. Często można dostać świetne marki w dobrych cenach. Często można spotkać rzeczy jeszcze nowe z metkami z ostatniej kolekcji. W głównej mierze stawiam na jakość ubrań. Już dawno zaniechałam chodzenie w poliestrowych sztucznych koszulach i tak samo uczę swoje dzieci. U nas króluje bawełna, viskoza i wełniane komplety. Oczywiście wełna merino, bo ta zwykła mimo tego, że ciepła to w moim przypadku nie do przejścia. 

Fajne jest też kupowanie przez internet i oczekiwanie na tę małą paczuszkę ! Teraz jak małego karmię w nocy co 3 godziny z zegarkiem w ręku mam dużo czasu na buszowanie. Dlatego też postanowiłam napisać ten post i pokazać Wam jakie fajne rzeczy można dostać z drugiej ręki i w jakim stanie. Ciuszki dla dzieci z drugiej ręki to świetna okazja na wymianę garderoby dosłownie co miesiąc, a my kobiety przecież to uwielbiamy. 

Działa to tak samo w drugą stronę, jak mały czy Kalinka z czegoś wyrosną, wrzucam również na sprzedaż. Często są to rzeczy jak nowe, tym bardziej w rozmiarach 56 / 62 / 68 kiedy dziecko praktycznie nic nie brudzi. Właśnie kończę pisać post i idę robić zdjęcia za małych rzeczy ! :) Z całą pewnością jeszcze komuś posłużą ! :) 

CIUSZKI DLA DZIECI Z DRUGIEJ RĘKI

wtorek, stycznia 04, 2022

Kilka słów o karmieniu piersią


Witam się z Wami po długiej przerwie ! 


Rozmawiając ostatnio z siostrą, wpadłam na pomysł reaktywacji bloga. Czemu ? Skoro teraz wszyscy siedzą na IG ? A no właśnie, wszystko się tak kręci, że za chwilę znowu blogi będą modne, a ja już nie muszę startować od zera :) Swoją podstawę już mam i mogę na niej bazować. Tak jak IG traktuję jak pamiętnik i uwielbiam wracać do momentów, które tam mam zapisane, tak bloga traktuje jako przypominajkę. Często wracam po przepisy, lub sprawdzone miejsca noclegowe. Dużo pracy w to włożyłam i myślę, że wiele osób mogło skorzystać z moich "amatorskich rad". Teraz jestem podwójną mamą i jakieś doświadczenie już w tej kwestii mam. Pamiętam jak sama, przed pierwszym porodem w pierwszej ciąży z Kaliną czytałam przeróżne blogi i artykuły. Wiele tematów mnie nurtowało, byłam ciekawa niemal wszystkiego. A najlepiej słuchać takich porad od kogoś, kto już to przeszedł i ma jakieś doświadczenie w tej kwestii. Dzisiaj podzielę się z Wami moim doświadczeniem o KP. I o tym, jak bardzo wiele zależy od ? No właśnie od czego ? Od otoczenia? Nastawienia ? Od tego, że tak bardzo się chce ? Teraz po drugim dziecku zmieniłam trochę podejście w tej sprawie. Nie zawsze jest tak, jak sobie to wymyślimy. A pamiętajcie mamuśki każda z Was, jest najlepszą mamą dla swojego maleństwa. I nie dajcie sobie wmówić otoczeniu, że tak nie jest. Pamiętam, że w gorszych chwilach rozmawiałam ze swoją koleżanką, która zawsze powtarzała mi to zdanie. Chcemy najlepiej zawsze dla swojego maluszka. A jesteśmy tylko ludźmi, więc każdemu mogą zdarzyć się gorsze dni ! 

Pamiętam, że czekając na Kalinkę moje, wyobrażenie macierzyństwa było daleko idące od tego, co później się wydarzyło. Oczywiście nie mówię tutaj, że było gorzej czy lepiej, ale na pewno inaczej od tego jak myślałam, że będzie. To prawda, wiele zależy od nastawienia, ale czasami możemy się nastawiać, a i tak wyjdzie z tego guzik z pętelką. 

Nasza historia zaczęła się od Kalinki. 

Po porodzie już w szpitalu położne od razu przystawiały do piersi. Nie miałam o tym zielonego pojęcia, jak to zrobić, ale robiłam tak, jak pokazywały. Trudność dodatkowo była w tym, że Kalinka miała żółtaczkę, taką, że wcale nie chciała jeść. Po prostu chciało się jej spać. Dodatkowo musimy nauczyć się karmić, a nie jest to proste, bo nasze brodawki mogą przy tym ucierpieć. Pamiętam, że przez pierwszy tydzień, nie wyobrażałam sobie życia bez lanoliny i gdyby nie ona skończyłoby się to zdecydowanie gorzej. W szpitalu Kalina zbyt dużo nie piła i dopiero jak przyszłyśmy do domu, na spokojnie, kiedy ją przystawiałam do piersi i kiedy żółtaczka mijała, zaczynałyśmy wzajemnie się siebie uczyć. W trzeciej dobie pojawił się nawał pokarmu, który jak się później okazało, nie był tak wielkim nawałem jak u Jonatana :D ! Obyło się bez przykładania kapusty i innych metod, które ratują nam wtedy życie. Mój pokarm z Kalinką był wystarczający, a kiedy chciałam jej podać MM w sytuacji awaryjnej typu zbyt późny powrót do domu to Kalinka nie tolerowała go. Po każdym podaniu MM wszystko ulewała i nie było innej opcji jak karmienie piersią. Z czasem wszystko się unormowało i córcia na samej piersi była 6 miesięcy, a karmiłam ją 13. Bardzo miło wspominam ten czas. Karmienie piersią jest piękne i cieszę się, że miałam taką możliwość i że mi się udało. 

Z Jonatanem było troszkę inaczej. 

Nauczona doświadczeniem w szpitalu nie miałam, żadnego problemu z KP. To trochę tak, jak jazda na rowerze, nie zapomina się tego, ale wszystko zależy od tego na jaki rower wsiądziemy. Mały świetnie jadł i od razu złapał pierś. Myślałam, że wszystko idzie idealnie i że nie będzie z tym żadnego problemu. 2 tygodnie po porodzie na pierwszej wizycie w poradni okazało się, że niestety, ale waga małego stoi w miejscu. Moje przerażenie było ogromne. Do tego dostaliśmy skierowanie do szpitala. Pamiętam, że był 6 grudnia, a ja, zamiast organizować Mikołaja dla Kaliny pakowałam się do szpitala. Łzy same cisnęły mi się do oczu, ale skoro tak trzeba - pomyślałam to trzeba jechać. Zebraliśmy się i pojechaliśmy do tego szpitala. Ale siedząc w samochodzie, przeanalizowaliśmy jeszcze raz sytuację i stwierdziliśmy, że mamy takie czasy, w których szpital raczej nie jest dobrym rozwiązaniem. Zdecydowaliśmy się, na drugą konsultację lekarską. Z niecierpliwością wyczekiwałam godziny 19:00. Bo na tą godzinę byliśmy umówieni. 

Przemiły Pan lekarz powiedział, że każde dziecko ma swój czas i że mamy poczekać. Musimy dać czas Jonatanowi na przybieranie na wadze. Jednak dalej nie dało mi to spokoju i kupiliśmy MM. Choć zastanawiałam się w głębi duszy po co ? Skoro jedno dziecko wykarmiłam, to teraz będzie inaczej ? A no właśnie jest inaczej. Mały się nie najadał. Mój pokarm, choć w ilości ogromnej - nie wystarczał mu i mimo przystawiania do jednej i drugiej piersi był dalej głodny. Położna doradziła, żeby po każdym karmieniu dokarmiać jeszcze MM. I jak myślicie co się stało ? Mały pięknie zaczął przybierać na wadze. 

Nawał pokarmu również przy drugim dziecku inaczej wyglądał. Już po wyjściu ze szpitala czułam, że zaczyna się armagedon. A wychodziliśmy 4 dnia od porodu. Z Kalinką laktator szybko sprzedałam, bo okazał się zbyteczny, dlatego tym razem nie kupiłam żadnego. Była sobota wieczór a ja nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Mały był zbyt mały, żeby przejeść nagromadzone mleko, a ja nie miałam laktatora. Ale jak to mówią, potrzeba matką wynalazków !

Szybko znalazłam w bliskiej okolicy, osobę, która sprzedawała nowy laktator. Pamiętam rozmowę z tym Panem, który był na zakupach, ale powiedział, że szybko je skończy, żeby nam ten laktator przekazać. Powiedziałam mu, że biorę go za godzinę albo wcale :) Dosłownie minuty tutaj miały znaczenie :) 

I taka właśnie jest nasza historia związana z KP. Aktualnie jesteśmy i na KP i na MM. Jeśli się uda to co najmniej te 6 miesięcy małego pokarmię, ale czas pokaże, czy tak będzie. 

Karmienie piersią

czwartek, sierpnia 27, 2020

POKÓJ DZIECKA

 

pokoj dziecka

Hej ! Cieszę się, że znowu do mnie trafiłeś ! 

Dzisiaj opowiem Ci o tym, jak razem z mężem zrobiliśmy pokój naszej małej księżniczki. Pomysł pokoju dla dziecka chodził już za nami długi czas. Chęć odzyskania sypialni i odnowienia mieszkania była na tyle silna, że krok po kroku zaczęliśmy działać :) Pokój ten był średnio przez nas zagospodarowany. Znajdowała się tam garderoba, której tak naprawdę przez brak czasu nigdy nie skończyliśmy. Przeniesienie ubrań i zbędnych rzeczy zajęło nam sekundę, dlatego też szybko przeszliśmy do punktu B a mianowicie - malowanie ścian i kładzenie paneli. 

Oczywiście jak to na początku wychodzi, kolor farby w sklepie inaczej się prezentuje w pudełku a inaczej na ścianie, dlatego, jeśli chodzi o kolor podejścia były dwa :) Ostatecznie wybraliśmy Dulux - na bank różowy (ale tutaj tylko jedna ściana), pozostałe Beckers - powder pink. Tutaj jednak też kombinowaliśmy, ponieważ w pokoju jest mało światła, dodaliśmy zwykłej białej farby, żeby rozjaśnić i wyszło idealnie. Tak jak chcieliśmy - efekt zamierzony ! :) 

To piękne łóżeczko, które widzicie na zdjęciu robił dziadek Bogdan ! Tak wiem, dobrze jest mieć takiego tatę :) Łóżeczko domek w mojej głowie już było od dawna, jest praktyczne, a co najważniejsze mała może spać wzdłuż i wszerz dosłownie :) 
Od kiedy mamy łóżeczko całe noce są przespane. 

Oddzielny pokój dla dziecka to świetna sprawa ! Nie dość, że zabawki mają swoje miejsce to i sen dziecka jest dużo spokojniejszy.  A jak wiemy, cisza i spokój wieczorną porą dla rodziców to duża wygoda :) 

Pozostałe meble kupiliśmy w ikea. Jestem bardzo zadowolona. Można skomponować i dobierać kolory wg własnego uznania. Stoliczek z papierem świetnie sprawdza się na różnego rodzaju prace manualne. A półka na zabawki ma wiele miejsca, dzięki czemu jest względny ład i porządek :) 

pokoj dziecka

wtorek, grudnia 10, 2019

Jak zorganizować roczek ?


Jak zorganizować roczek ? 

Zanim doszło do tej imprezy mama i tata Kalinki troszkę musieli się nagłowić :) Pomysłów na organizację było mnóstwo, a co więcej w naszych głowach z każdym dniem rodziły się kolejne. Wersja nr jeden przemawiała do nas najbardziej, ale moim zdaniem była nie do zrealizowania. Bardzo chcieliśmy zorganizować roczek w restauracji z bawialnią. Niestety w okolicy mamy tylko jedną taką restaurację i na nieszczęście już była zajęta. Inna opcja nie wchodziła w grę. Dziecko, nie chodzące, ale już raczkujące to nie lada wyzwanie ! Kalinka należy to dzieci, które na miejscu nie usiedzą. Zdecydowanie preferuje zwiedzanie wszystkiego dookoła. Zatem pomysł z restauracją odpadł sam. Postanowiliśmy zatem zorganizować roczek w domu rodzinnym. Zamówiliśmy tort i catering. Dzień wcześniej postroiliśmy i odpowiednio udekorowaliśmy salon. Pozostało czekać ! 

Zawsze to ja dużo bardziej stresuję się niż Kalinka. Rodzice się martwią czy się wszystko uda, tak jak zaplanowali i czy wszyscy będą zadowoleni. Roczek naszej małej księżniczki rozpoczęliśmy mszą i tu niestety była pierwsza mała wtopa. Ksiądz pomylił i imię i nazwisko !! Wyobraźcie sobie moją złość, całe szczęście już mi przeszło, ale taka sytuacja na roczku swojego dziecka nie powinna się wydarzyć. Całe szczęście to była pierwsza i ostatnia "wtopa" tego dnia ! 

Tort był pyszny, dekoracje i prezenty bardzo spodobały się Kalince. Po obiedzie mogła w spokoju się położyć w swoim łóżeczku i spała bite 1.5 h ! A co najważniejsze atmosfera była bardzo rodzinna, ciepła i można było w spokoju porozmawiać. Tak zorganizowane urodziny mogłabym obchodzić co roku. Wszystko było na swoim miejscu i udało się w 100 %. 

Bardzo polecam samodzielną organizację, tym bardziej, jeśli macie równie ruchliwe dziecko, jak nasza Kalina. Roczek dziecka to dość trudny czas dla rodzica, bo jeszcze nie chodzi pewnie, ale już by chciało. Każdy w tej sytuacji musi zdecydować, jak zrobić, żeby było dobrze i dla rodzica i dla dziecka.

środa, października 23, 2019

Koty i dziecko w jednym domu


Dzień dobry, dzień dobry !

Długo myślałam o tym wpisie i o tym, jak go przedstawię. Początkowo, miał to być wpis kot a noworodek, ale Kalinka tak szybko nam urosła, że noworodkiem to ona już dawno nie jest :)
Jeszcze jak byłam w ciąży, martwiłam się, jak to będzie. 3 koty, z różnymi charakterami i dziecko. Dla osób szukających poradnika mam nadzieję, że podpowiem co robić w różnych sytuacjach. Rok już funkcjonujemy wszyscy razem i jakoś nam to wspólnie wychodzi. Dlaczego napisałam "jakoś" ? A no właśnie Moi Drodzy - kolorowo nie jest.

Jak dobrze powszechnie wiadomo wszystkim kociarzom, koty chodzą swoimi ścieżkami, a pojawienie się w domu dziecka tego nie zmienia. Dodatkowo każdy z naszych milusińskich ma swój charakter. Jedno jest pewne, nie należy się tego bać. W końcu nauczycie się żyć razem, a po czasie będzie dużo łatwiej niż na początku - wiem co mówię !

Początki najtrudniejsze ?
A no właśnie, po przyjściu ze szpitala rok temu, zaskoczenie naszej kociej trójki było ogromne. Początkowe zainteresowanie było zerowe. Przyszły zobaczyły małego człowieczka i zbytnio się nie zainteresowały. Z czasem jednak zauważyły, że ich ukochana Pańcia, poświęca więcej czasu komuś innemu i tak, na prawdę problemy zaczęły się od tego. Może problemy to za duże słowo w zaistniałej sytuacji, ale charakter szczególnie Nixena dawał nam we znaki. Najzwyczajniej w świecie zaczął robić na złość. Załatwianie się obok kuwety, ściąganie prania z suszarki i "płakanie" nad skarpetkami Kalinki, czy drapanie w drzwi o 5 rano to tylko przykładowe sytuacje zazdrości Nixena. Pierwsze dziecko, kiedy tak naprawdę uczycie się sami siebie i zazdrosny kot. Oj tak dał nam popalić. Z Raveną nie było takich problemów. Raczej należy do tych kotów, które się chowają i wychodzą wtedy, kiedy dziecko idzie spać :). Osi natomiast to koci wzór dla dziecka. Najchętniej to spałabym z Kalinką zawsze, ale podczas zabawy to najchętniej patrzy z góry.

Po roku obcowania razem mogę stwierdzić, że do odważnych świat należy ! :)
Nawet Nixen zaczyna tolerować Kalinkę, a co więcej daje się pogłaskać. Cała 4 razem śpi w sypialni przy kołysance. A co więcej, świetnie jak dziecko wychowuje się razem ze zwierzętami. Sesja nie należała do najłatwiejszych, ale wspólnymi siłami się udało. Dawno się tak, nie uśmiałam, jak tego dnia. Dobry nastrój ponad wszystko ! :)

niedziela, stycznia 06, 2019

Nowy początek

Moi Kochani !

Po długiej nieobecności wracam do Was ! Na samym wstępie życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku ! Oby był owocny w same szczęśliwe i zdrowe dni !

U nas co tu dużo mówić. Sporo się działo i musiałam sobie wszystko poukładać, zanim tutaj zawitałam ! Jak to mówią Nowy Rok Nowa Ja - a właściwie już MY !

Od listopada jest z nami Kalinka !

Odkąd się pojawiła, na głowie stanął cały świat. Dosłownie i w przenośni. W związku z tym na blogu pojawi się nowa kategoria - Macierzyństwo. Z chęcią się z Wami podzielę tym, co samej jest mi dane przeżywać. Czasu jest mało, w szczególności, że mały szkrab praktycznie wcale nie śpi w ciągu dnia. Jak to mówią - dla chcącego nic trudnego, popracujemy w nocy. Tytułem wstępu udając się do łóżka, zapraszam Was ponownie na mojego bloga z rozszerzoną tematyką !

Smak Projektu rusza ponownie !


TOP