poniedziałek, stycznia 21, 2019

Jak upiec chleb ?


Powiem Wam, że nawet nie macie pojęcia, jak wspaniale jest mieć męża, który kocha gotować :) ! Odkąd jestem w domu z małą, czekam na weekend i pyszności wychodzące spod Jego ręki ! Czasami są to takie cuda, że niejedna restauracja nie pogardziłaby takim daniem. 

Ale dzisiaj nie o tym. Zostawmy dania na kiedyś indziej. Dziś parę słów o tym, jak upiec chleb. Aktualnie panuje moda na wszystko to, co "bez glutenu", więc jeśli należysz do tych własnie osób, ten wpis nie jest dla Ciebie. Oczywiście żarty żartami, bo wszystko można zastąpić odpowiednim składnikiem, ale nasz chleb jest z prawdziwej mąki pszennej ! Już długo chciałam zrobić na ten temat wpis, jednak nie mogliśmy się do tego zabrać. W końcu się udało i jest. Teraz jak nie mamy chleba w domu, pada hasło : "Bartek, kiedy pieczesz?". Jest to o tyle fajna sprawa, że własnoręcznie upieczony chleb jest przepyszny, a co najważniejsze, jeśli przygotujemy sobie wcześniej ciasto, upieczenie zajmuje nam godzinę ! 

No to do dzieła ! 
Potrzebujemy :

  • mąka pszenna typ 650 lub 750: 750 do 1000 g
  • drożdże około 25 - 30 gram
  • woda: 300 - 400 ml
  • sól: 2 - 3 łyżeczki
  • cukier: 2 - 3 łyżki
  • mleko: 100 - 120 ml
  • odrobina smalcu

Mając już odpowiednie składniki, możemy zacząć przygotowywać nasze ciasto. Wszystko dokładnie ze sobą mieszamy i całość ugniatamy tak długo, aż uzyskamy zbitą konsystencję. Następnie odkładamy i przykrywamy szmatką na około 2 godziny. Ciasto zbyt mało wyrośnięte nie wypiecze się dobrze, z kolei ciasto za bardzo wyrośnięte da nam malutki bochenek chleba. My zawsze robimy tak, że ciasto dzielimy na dwie części, dzięki czemu następnego dnia możemy upiec kolejny świeży chleb. 

Po wyrośnięciu formujemy ciasto i układamy na wcześniej naoliwioną blachę. Olej możemy zastąpić posypką z mąki.
W piecu powinien siedzieć około godziny w temperaturze 180 - 230 stopni. Warto poeksperymentować z temperaturami i czasem pieczenia. Wysoka temperatura daje nam krótszy okres pieczenia, ale i twardszą skórkę, z kolei niska temperatura może doprowadzić do powstania pieczywa, którego środek pozostanie surowy lub niewypieczony.

Chleb podczas pieczenia będzie zwiększał swoją objętość, co prowadzić będzie do pękania skórki. Gdy chcemy, aby pęknięcia były niepowtarzalne dla każdego bochenka, spontaniczne - wówczas nie nacinamy ciasta. Natomiast gdy chcemy mieć wpływ na pękanie skórki - wówczas należy delikatnie ponacinać nożem ciasto: na krzyż, na skos, wzdłużnie lub według własnego uznania.

Kolejnym istotnym aspektem jest sama skórka, która stanowi źródło charakteru samego bochenka. W tym wypadku również polecam eksperymenty, ponieważ każdy ma swój gust :). Uformowane w bochenek ciasto możemy po prostu wypiec lub zastosować jedną z metod, która to pozwoli w mniejszym lub większym stopniu na modyfikację konsystencji samej skórki.

  • Do piekarnika można włożyć naczynie żaroodporne lub garnuszek wypełniony wodą - para wodna powinna spowodować, iż skórka chleba będzie miękka,
  • Pomada - "formowanie drugiej skórki" : do garnuszka wlewamy szklankę wody, dodajemy 1 - 2 łyżki mąki, tego samego typu, z której powstało ciasto, 2 łyżeczki soli. Doprowadzamy do zagotowania. tak przygotowaną "miksturę" rozprowadzamy na uformowanym w bochenek cieście, np. za pomocą pędzelka. Nie należy żałować, polecam obficie posmarować,
  • na wpół wypieczony bochenek nanosimy warstwę smalcu, spowoduje to, że skórka stanie się  chrupka, o specyfikcznym smaku.

Uwierzcie, że zapach niosący się po całym domu jest świetny ! Aż ślinka cieknie. 
Po upływie naszej godziny wyjmujemy chleb z pieca i możemy cieszyć się pysznościami, które sami stworzyliśmy. Prawda, że proste ? Już nie mogę się doczekać, kiedy upieczemy chleb z dynią ! 
Jak upiec chleb

wtorek, stycznia 15, 2019

O tym jak 2 miesiące zmieniły wszystko


Całą ciążę zastanawiałam się jak to będzie. Wyobrażałam sobie, jak Kalinka będzie wyglądać, czy będzie do nas podobna. Miałam również wątpliwości czy damy sobie radę? Wszyscy mówili, że opieka przyjdzie sama i zaraz po porodzie będę wiedziała co robić. Szczerze ? Strasznie chciałam już ją mieć przy sobie, ale jednocześnie martwiłam się tym, jak to wszystko się potoczy. Po prostu się bałam nieznanego !

2 listopada o 11.47 na świecie pojawiła się nasza córka Kalina.

Ciężko opisać słowami co się czuje, jak się rodzi dziecko. Jest to po prostu wszech ogromna miłość. Oczywiście bałam się porodu, jak każdy, ale teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że dla Niej mogłabym przeżyć to jeszcze z 10 razy ! ( całe szczęście nie muszę :)), ale jeśli tylko byłaby taka potrzeba, nie wahałabym się ani chwili.

Po porodzie 2 h poznawaliśmy się. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam nasze małe cudo <3

Po dwóch dniach wróciłyśmy do domu. Tak długo oczekiwany moment w końcu nadszedł.

Mimo tego, że zakupiliśmy odpowiednio wcześnie monitor oddechu, pierwszej nocy nie zmrużyłam oka. Obserwowałam naszą kruszynkę i cieszyłam się, że wreszcie jest z nami. Czas z dzieckiem szybko leci. Nawet nie wiem, kiedy minęły nam te 2 miesiące. Niesamowite jest to, że każdego dnia odkrywamy nowe umiejętności naszego malucha, a dla każdego nawet najmniejszego uśmiechu zrobimy wszystko. Jak to mówią matka wariatka ! I to się sprawdza.

Kalinka to bardzo grzeczna dziewczynka. Jasne ! Ale też czasami da popalić i wtedy czujemy się, jakbyśmy mieli stalowe ręce. W nocy śpimy ( z przerwami co 3 h ) i nie chodzimy z podkrążonymi oczami ! :)

Na reaktywację bloga zdecydowałam się dopiero teraz, ponieważ musiałyśmy się siebie nauczyć. Dziecko zmienia cały świat i wywraca go do góry nogami ! Ale to najlepszy fikołek w naszym życiu, jaki tylko jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Także teraz, kiedy ona śpi to matka: sprząta, prasuje, myje, gotuje i pisze :) ! A, najlepsze w tym wszystkim jest to, że po 2 miesiącach człowiek jest już znakomicie zorganizowany !

Miłego wieczoru Kochani :)

niedziela, stycznia 06, 2019

Nowy początek

Moi Kochani !

Po długiej nieobecności wracam do Was ! Na samym wstępie życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku ! Oby był owocny w same szczęśliwe i zdrowe dni !

U nas co tu dużo mówić. Sporo się działo i musiałam sobie wszystko poukładać, zanim tutaj zawitałam ! Jak to mówią Nowy Rok Nowa Ja - a właściwie już MY !

Od listopada jest z nami Kalinka !

Odkąd się pojawiła, na głowie stanął cały świat. Dosłownie i w przenośni. W związku z tym na blogu pojawi się nowa kategoria - Macierzyństwo. Z chęcią się z Wami podzielę tym, co samej jest mi dane przeżywać. Czasu jest mało, w szczególności, że mały szkrab praktycznie wcale nie śpi w ciągu dnia. Jak to mówią - dla chcącego nic trudnego, popracujemy w nocy. Tytułem wstępu udając się do łóżka, zapraszam Was ponownie na mojego bloga z rozszerzoną tematyką !

Smak Projektu rusza ponownie !


czwartek, września 13, 2018

KOMPOT Z TRUSKAWEK

kompot z truskawek

Lato i przetwory ! 

Długo czekaliście na wakacyjne przysmaki w słoikach ? 

Na słodko, słono, kwaśno, ostro ? Uwierzcie mi, że ja tak ! Lato ma mnóstwo bogactw, które można smacznie wykorzystać w zimie. Wystarczy mieć trochę czasu i chęci, bo pomysły znajdą się same. 

Dziś postanowiłam napisać Wam o pysznym kompocie truskawkowym. Sprawdza się zarówno w wersji pasteryzowanej, jak i na zimno do letniego obiadu. Tak naprawdę lipiec, sierpień i wrzesień to genialne miesiące, jeśli chodzi o wykorzystanie owoców. Wszystko pachnie i jest bardzo smaczne. W tym roku postanowiłam zrobić więcej letnich przysmaków, ponieważ ostatnio moje zapasy skończyły się już w połowie zimy i bardzo nad tym ubolewałam ! 

Czy wykonanie kompotu jest trudne ? 

Jasne, że nie ! 

Potrzebujemy :

  • 2 litry wody
  • 1,5 szklanki cukru
  • około 1 kg truskawek 

Przygotowanie :

  • Wodę zagotowujemy i dodajemy cukier 
  • Truskawki dokładnie czyścimy i obieramy z szypułek
  • Do wcześniej wygotowanych słoików przekładamy 3/4 truskawek do każdego
  • Zalewamy wcześniej przegotowaną wodą z cukrem
  • Pasteryzujemy około 15 min
I gotowe ! Kompot z truskawek jak malowany gotowy na zimowe wieczory !

A już wkrótce kompot ze śliwek ! Ostatnio mój ulubiony wakacyjny smak ! :)

poniedziałek, sierpnia 13, 2018

FreshAid

FreshAid
Miłośnicy zwierząt, często w celu poprawy życia swoich milusińskich szukają odpowiednich rozwiązań. Dokładnie w ten sam sposób wpadliśmy na pomysł, wykorzystania żelu do higieny jamy ustnej -  FreshAid. Preparat ten świetnie sprawdza się zarówno do pielęgnacji jamy ustnej kotów, jak  i psów. Łagodny smak sprawia, że nasze puchacze słysząc otwierające się pudełko, biegną na spotkanie. Podanie jest wyjątkowo proste, a co najważniejsze jest szybkie i z całą pewnością miłe dla naszych milusińskich. 

Jakie zatem pozytywne skutki ma zastosowanie żelu do higieny jamy ustnej ? 

  • zarówno dla właścicieli, jak i naszych kotów - neutralizuje nieprzyjemny zapach,
  • ogranicza tworzenie płytki nazębnej, 
  • chroni i regeneruje dziąsła. 

Dlaczego zatem nasze kociaki mają nieprzyjemny zapach pochodzący z jamy ustnej ? 

Dzieje się tak dlatego, że zapach ten wywołany jest przez lotne związki siarki. FreshAid ma za zadanie, przekształcić je w bezsmakowe i bezwonne organiczne siarczany. Jak już wcześniej wspominałam, preparat ten zapobiega odkładaniu się płytki nazębnej, oraz pobudza proces gojenia się dziąseł. Wyciągi roślinne działają przeciwzapalnie, dzięki czemu możemy uniknąć tworzenia się bakterii oraz ograniczyć ich rozwój. Zawarty w składnie kwas foliowy i witamina C zapobiegają stanom zapalnym i krwawieniem z dziąseł. Dzięki temu nie tylko chronimy jamę ustną naszych zwierząt, ale zarówno pozwalamy im cieszyć się smacznymi i zdrowymi posiłkami bez bólu. Wisienką na torcie jest zapach preparatu. Olejek mięty pieprzowej posiada naturalny odświeżający zapach, dzięki którym, wasz pupil z całą pewnością polubi dźwięk otwierającego się pudełka. 

Jak stosować żel do pielęgnacji jamy ustnej ? 

Może zacznę od tego, że stosowanie żelu jest proste i przyjemne. Gdy kociak przyzwyczai się do smaku i zapachu - podawanie go będzie dla nas i dla niego czystą przyjemnością. Wystarczy nanieść kilka kropli preparatu na błonę śluzową policzków i do kieszonek policzkowych. Kiedy już wykonamy tę czynność, a kociak rozprowadzi żel po jamie ustnej, nasze zadanie zostało zakończone. Prawda, że proste ? Buteleczka z żelem jest tak skonstruowana, że odkręcanie i zamykanie jest na tyle łatwe, że z całą pewnością nie sprawi większych problemów. 

Z całą pewnością żel FreshAid spełnił nasze oczekiwania. Podawanie jest szybkie i łatwe oraz proste w obsłudze. Gwarantuję, że jeśli wypróbujecie, to nie pożałujecie :) Pamiętajcie o regularnych kontrolach stanu zdrowia jamy ustnej Waszych kotów u lekarza weterynarii. FreshAid jest dostęny w lecznicach weterynaryjnych i dobrych sklepach zoologicznych.
TOP