sobota, listopada 18, 2017

JAK ZROBIĆ AJVAR ?

jak zrobić ajvar ?
Pomysł z samodzielnym robieniem ajvaru wziął się już w naszym domu jakiś czas temu. Pewnego letniego popołudnia, kiedy wszyscy zajadali pysznego, grilla mama dała na stół bardzo niepozornie wyglądający sos. Po skosztowaniu każdy stwierdził, że był to strzał w dziesiątkę. Okazało się, że jest to ajvar domowej roboty, który każdy w bardzo łatwy, prosty i przyjemny sposób może wykonać. Jeśli ktoś z Was tak jak ja jest miłośnikiem bądź miłośniczką sosów domowej roboty, to ten wpis jest zdecydowanie dla niego. Uwierzcie, to co zrobimy sobie sami, smakuje dużo lepiej niż te "kupne", a co najważniejsze jest znacznie zdrowsze. Tradycyjny ajvar to lekko pikantna pasta warzywna, przyrządzana z papryki słodkiej, bakłażanów, czosnku oraz octu i oczywiście przypraw. Pochodzi z kuchni serbskiej i jest produktem spożywczym popularnym głównie na Bałkanach. Z własnego doświadczenia wiem, że pierwotny pomysł zazwyczaj jest modyfikowany przez kulinarnych autorów, w związku z tym, każdy robi ajvar na swój sposób. Najważniejsze, żeby smakowało ! Także Moi Drodzy, szykujemy słoiki i do dzieła ! :)

POTRZEBNE SKŁADNIKI : 

3 kg papryki 
1,5 szklanki oleju
2 szklanki cukru 
1 łyżeczka chili
3 łyżeczki soli 
1 duże jabłko
1 cebula duża
1 czosnek
3 małe słoiczki koncentratu pomidorowego 
1 szklanka octu 
1 pęczek bazylii (może być suszona)

Warzywa kroimy na mniejsze kosteczki i wrzucamy do garnka, tak samo, jak jabłko. Całość zalewamy olejem, octem i koncentratem pomidorowym, a następnie dodajemy cukier, chili, sól i bazylię. Gotujemy na małym ogniu, aż do momentu, kiedy nie poczujemy, że "nasza mieszanka" robi się miękka. Średnio trwa to około 30 - 45 minut. Po tym czasie wszystko razem blendujemy, po to, żeby uzyskać konsystencję sosu i przekładamy do słoiczków, a następnie pasteryzujemy. Jak zrobić Ajvar ? To banalnie proste i bardzo smaczne połączenie składników, dzięki którym uzyskamy nowy ciekawy smak. Gwarantuję, że jeśli spróbujecie ajvar domowej roboty, to będzie królował na waszym stole nie tylko w zimowe wiezory, ale również i podczas letniego grillowania ! Ochotnikom życzę powodzenia no i oczywiście smacznego ! :)

środa, listopada 01, 2017

ODPORNOŚĆ U KOTÓW - JAK O NIĄ DBAĆ ?

odporność u kotów
Każdy dzień z naszymi pupilami przynosi nam nowe doświadczenie i z całą pewnością umila nam szaro - bury czas jesieni. Ravena w pełni zaaklimatyzowała się w naszym domu i nawet Osi zaczęła ją tolerować, co jest wielkim plusem. Zapomniałam już, jak to jest, kiedy koty gonią się o 5 rano i nie dają spać. Nowa kocia siła zmieniła aktualną sytuację panującą w naszym domu, dzięki czemu jest o jednego kota śmieszniej :) Z racji tego, że aktualna pora roku, na razie nie obfituje w piękną pogodę, warto zadbać nie tylko o swoją odporność, ale także o zdrowie naszych milusińskich. Każdego dnia nasze koty narażone są na kontakt zarówno z bakteriami, jak i wirusami. Układ odpornościowy w błyskawicznym tempie reaguje na zmiany, które mogą prowadzić do infekcji. Dzięki temu nasze zwierzaki nie zarażają się przy pierwszym lepszym wyjściu na spacer. Jednakże warto w szczególności w okresie jesiennym zadbać o system odpornościowy, który nie jest niezawodny. Układ odpornościowy u kotów może zostać osłabiony, co zwiększa ryzyko zachorowań. Do niezbędnego funkcjonowania organizmu konieczna jest przede wszystkim odpowiednia dieta, a co za tym idzie - produkty bogate w witaminy i minerały. Z racji tego, że często z moimi kociakami wychodzimy na dwór, postanowiłam zaopatrzyć się w uzupełniającą mieszankę paszową SCANVET, która zawiera betaglukan. Jest ona dostępna zarówno w płynie, jak i w kapsułkach, dzięki czemu podanie suplementu, nie będzie stanowiło większego problemu. Produkty GenoMune i ScanoMune można stosować przede wszystkim u kotów, w celu wspierania odporności oraz w okresie rekonwalescencji. Dodatkowo warto po nie sięgnąć, kiedy zwiększona jest podatność na zakażenia oraz wspomagająco w trakcie zakażeń. Idealnie sprawdzą się zarówno w okresach obniżenia odporności i stresu, jak i wspomagająco w okresie szczepień u kociąt. Każdy kot powinien dużo czasu spędzać na świeżym powietrzu, dzięki czemu poprawi się nie tylko jego odporność, ale również i samopoczucie. Warto pamiętać jednakowo o zdrowym odżywianiu oraz o korzystaniu ze świeżego powietrza. Dzięki tym działaniom nasz kot w ten sposób może hartować swój organizm. W produktach firmy ScanVet najważniejsze jest to, że są to stymulatory odporności o naturalnym działaniu - dlatego zdecydowałam się właśnie na te, a nie inne produkty uzupełniające dietę moich kociaków. Jak to mówią, zdrowie najważniejsze, a kiedy ono jest, reszta przyjdzie sama. Zdecydowanie polecam Wam skorzystać z produktów firmy ScanVet. Z całą pewnością będziecie zadowoleni, a i rezultat w zupełności jest zadowalający ! Moje kociaki pokochały GenoMune, Osi, gdy tylko widzi buteleczkę ze słodkim syropem, zjawia się w tempie błyskawicznym, co z resztą widać na załączonych zdjęciach.
odporność u kotów

niedziela, października 15, 2017

NORDKAPP - PÓŁNOCNY KRANIEC ŚWIATA


Mówią, że marzenia są po to, aby je realizować ! Ci to tak mówią, mają rację. Niespełna 2 lata temu, wraz z mężem oglądaliśmy zdjęcia z Nordkapp i myśleliśmy sobie "Jak fajnie byłoby tam pojechać i zobaczyć, jak to wszystko wygląda". Z czasem temat ucichł i wraz ze zbliżającymi się wakacjami - tradycyjnie jak to ja, zadawałam sobie cały czas pytanie, gdzie by tu pojechać. Obstawialiśmy wiele kierunków, aż pewnego wieczoru siedząc na kanapie, mąż mówi: "Słuchaj, a może zrobimy sobie tripa po Skandynawii?" Podróże to moja pasja, mnie długo namawiać nie trzeba, wystarczy jedno słowo na zachętę i decyzja podjęta. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości co do kierunku wyjazdu, jeszcze tego samego wieczora ustaliliśmy termin, sprawdziliśmy loty i zaczęliśmy się orientować, jak wygląda wypożyczenie samochodu w Szwecji. Nordkapp - północny kraniec świata miał być zwieńczeniem naszej podróży i tak też się stało. 

14 sierpnia rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Szybka kawa o 2:00 w nocy, walizki do auta i jedziemy ! Katowice - Pyrzowice : Sztokholm - Skavsta, lecieliśmy wizzairem i około godziny 9:00 byliśmy już na Szwedzkim lotnisku. Biała strzała już na nas czekała, pozostało podpisać formalności w wypożyczalni i mogliśmy startować. Dotarcie na Nordkapp zajęło nam 3 dni (oczywiście z przerwami na noclegi i zwiedzanie). Większość noclegów udało zarezerwować się nam przez booking - cenowo wychodzi to bardzo podobnie, do tego, gdybyśmy rezerwowali sobie sami. Droga na Nordkapp jest bardzo ciekawym przeżyciem. Nie dość, że krajobraz zmienia się nie do poznania, to fiordy dosłownie "jedzą nam z ręki". Ostatnie 100 km to droga kręta, którą od czasu do czasu dzielą tunele. Najbardziej popularny tunel w drodze na Nordkapp łączy kontynentalną Norwegię z wyspą Magerøya. Ma długość 6870 metrów i sięga głębokości 212 metrów poniżej poziomu morza. Szczerze powiedziawszy, początkowo obawiałam się tej podróży tunelem na dnie, aczkolwiek, Norwegia obfituje w tunele i tuneliki, dlatego z czasem każdy się przyzwyczai :) W końcowym etapie naszej podróży warto zwrócić uwagę na renifery, których jest mnóstwo i które mniej lub bardziej można sfotografować :) Co ważne sam dojazd na Nordkapp nie jest płatny. W sierpniu 2017 roku, kiedy to my jechaliśmy, nie płaciliśmy za żaden tunel ani drogę. 

Tak, więc dotarcie na Nordkapp - północny kraniec świata zaplanowaliśmy sobie na czwartek, jednak z powodu niesprzyjającej pogody postanowiliśmy przenocować na campingu Kirkeporten. Bardzo dobra lokazlizacja - jeśli ktoś chce odpocząć od cywilizacji. Jest on oddalony od samego przylądka około 10 km - dlatego też z samego rana zjedliśmy pyszne śniadanie i ruszyliśmy w dalszą podróż. 
Odwiedzający na Nordkapp mają do wyboru dwa rodzaje biletów pełny lub częściowy. Bilety te różnią się tym, że w pełnym mamy dodatkowo okazję zobaczyć film i wystawy oraz ważny jest przez 24 h. Koszt biletu pełnego wynosi 260 NOK czyli około 130 zł. My skorzystaliśmy z oferty częściowej, w której ważność biletu wynosi 12h i kosztuje 170 NOK czyli około 85 zł. Ceny wejścia są stosunkowo drogie - jeśli jednak ktoś ma wątpliwości - uwierzcie, że dla tych widoków warto ! 

Planując swoją wizytę w tym miejscu, warto zwrócić uwagę na panujące warunki pogodowe, na miejscu jest zdecydowanie chłodno, a 18 sierpnia temperatura w tym miejscu wynosiła 7 stopni. Warto zaopatrzyć się w szalik, czapkę i kurtkę no i oczywiście w aparat fotograficzny. Widoki są zjawiskowe, a sama świadomość bycia w tym miejscu daje niesamowicie dużo frajdy i satysfakcji. O tym, jak tam jest, to już pisać nie będę. Zdjęcia pokażą to, czego opisać się nie da słowami! Zapraszam również do zobaczenia krótkiego filmiku z naszej wizyty na Nordkapp :) 

piątek, września 29, 2017

ROVANIEMI - MIASTECZKO MIKOŁAJA


Marzeniem każdego z nas od dziecka jest spotkanie prawdziwego Mikołaja z Laponii ! Z racji tego, że nasze wakacje w tym roku były bardzo nietypowe, marzenie z dzieciństwa zostało zrealizowane. Cala podróż po Skandynawii jest niesamowitym i pięknym przeżyciem, które będziemy pamiętać zapewne do końca życia. Północna Europa nie tylko zaskakuje swoją dzikością i pięknem przyrody, ale również tradycjami i zwyczajami, które się z nią wiążą. Nasz 10 - dniowy wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę. Za cel postawiliśmy sobie wizytę na Nordkapp a po drodze, atrakcją wycieczki była wizyta w Rovaniemi - miasteczku Świętego Mikołaja ! Czytając informacje dotyczące tego miejsca, nie byliśmy zbytnio przekonani z racji tego, że w opinii publicznej jest mało ciekawie i "szkoda czasu". Moi Drodzy, z całą pewnością mogę stwierdzić, że miasteczko te jest genialne. Wraz z mężem byliśmy tam w sierpniu - więc totalnie nie w sezonie - a bardzo się nam podobało i jesteśmy zachwyceni i miejscem i całością obiektu. 

Z praktycznych informacji: 
  • Parking dla odwiedzających na miejscu,
  • Sklepiki z pamiątkami (drogie, ale warte uwagi - w każdym przemiła atmosfera a do tego świetna melodia lecąca z pozytywki, aż chce się tam coś kupić ! )
  • Dom Świętego Mikołaja - dla nas był największym zaskoczeniem. Z pełnym przekonaniem poszliśmy odwiedzić to miejsce, ale myśleliśmy, że Mikołaja spotkają tylko odwiedzający w grudniu. Otóż nie ! Ku naszemu zdziwieniu był tam i na nas czekał, dzięki czemu mamy niesamowitą pamiątkę (zdjęcie i film - koszt za całość to około 200 - 250 zł). Nie każdy ma możliwość zrobić sobie zdjęcie z "Prawdziwym Świętym Mikołajem". Każdy z nas ma swoje małe dziecięce marzenie. Podczas spotkania z Mikołajem, możemy z nim bezpośrednio porozmawiać na temat naszych najskrytszych marzeń. Dodatkową atrakcją są Elfy, które zabierają nas w podróż po Lapońskiej Krainie ! 
  • Poczta u Świętego ! Niesamowita rzecz, można wysłać kartkę na Święta prosto z Laponii !
  • Renifery do zobaczenia. To atrakcja, którą również możemy zwiedzić w tym miasteczku. Osobiście nie polecam, jest to dodatkowo płatne, a uwierzcie mi, że w Finlandii, żeby zobaczyć renifery, nie trzeba za to płacić. Wychodzą na drogi i są dosłownie na wyciągnięcie ręki ! 
  • Granica (Koło podbiegunowe) - zdjęcie w tym miejscu z całą pewnością uatrakcyjni nasz wakacyjny album. 
Podsumowując to miejsce, wydaje mi się, że każdy, kto odwiedza Finlandię, musi koniecznie zajrzeć do Rovaniemi ! :) Wrażenia są niesamowite, a przeżycia zostaną z wami zapewne przed długie lata !

sobota, września 16, 2017

RAVENA W NASZYM DOMU

3 miesiące temu zapowiadałam, że jesienią pojawi się u nas nowy lokator. Czas płynie nieubłaganie i nawet się nie obejrzeliśmy, a już przyszedł wrzesień. Czas wakacji i ciepłego lata powoli dobiega końca. Już najwyższa pora schować letnie rzeczy do szafy i wyciągnąć ciepłe jesienne swetry. My na ten jesienny czas czekaliśmy w tym roku bardziej niż zwykle. Wiedzieliśmy, że w naszym domu pojawi się nowy lokator. Tak, jak zapowiadałam z początkiem czerwca -  Ravena jest już z nami. Nie ukrywam, że szczególnie obawialiśmy się konfrontacji naszych obecnych milusińskich z nowo przybyłym. Początki bywają trudne. Jednak po dwóch dniach mogę stwierdzić, że nie taki diabeł straszny. Trzeba myśleć pozytywnie, a na pewno nasze kociaki się polubią i zaakceptują. Czasami warto trochę zwolnić i zacząć myśleć o tym, co jest dla nas najważniejsze. Jak to mówią dom bez kota to głupota. Osobiście uważam, że życie ze zwierzakiem w domu daje ogromną satysfakcję i poprawia humor nawet wtedy, kiedy nie jest nam do śmiechu. Z czasem przyzwyczaicie się do ogromu sierści w całym domu i dziennego odkurzania. Z całą pewnością sama obecność futrzaków zrekompensuje Wam zrobiony przez nich bałagan czy kolejny pogryziony koszyk :) Trzymajcie kciuki, żeby Nixen i Osi szybko polubili naszego 3 norwega. Najważniejsze, żeby wszystkim żyło się dobrze ! Reszta przyjdzie sama :) 
TOP